Zarabianie na kursach kryptowalut – o co chodzi?

Jak najprościej rzecz ujmując wygląda zarabianie na kursach kryptowalut? W zasadzie można by to skrócić do jednego zdania: kupuj kryptowaluty wtedy, gdy ich cena jest maksymalnie niska, a potem sprzedawaj gdy cena wzrośnie. I tu można by zamknąć całe tłumaczenie, ale chcielibyśmy je wam rozwinąć o kilka drobnych szczegółów.

Kup tanio, sprzedaj gdy kurs wzrośnie o ok 5-10%

To tzw zarabianie na kursach, na „shorty”, czyli szybką sprzedaż gdy kurs wzrośnie nieznacznie, i zainkasowanie przy tym zysku 5-10%. Trzeba tu wziąć pod uwagę, że biorąc zysk 5-10%, i chcąc utrzymać wzrosty, trzeba będzie wkład i część zysku znów przeznaczyć na zakup kolejnej kryptowaluty i powtórzenie manewru. Ta opcja zarabiania na kursach kryptowalut jest dla niektórych osób wyjątkowo ciężka, bo wymaga ciągłej, codziennej obserwacji rynku i kursów na giełdach, tak, by nie przegapić momentu kupna/sprzedaży danej kryptowaluty, czy momentu gdy jej kurs skoczy/spadnie.

Kup tanio, sprzedaj gdy kurs wzrośnie o ok 50%

To opcja zarabiania dla bardziej cierpliwych, aczkolwiek też przy zmienności kursów kryptowalut, może się okazać, zę ten poziom zostanie „zaliczony” już w ciągu kilku tygodni,a czasem kilku miesięcy.

Kup tanio, sprzedaj gdy kurs wzrośnie o ponad 100%

Średni long, czyli nie zajmujemy się codziennym handlowaniem na giełdach, a po prostu monitorujemy kurs i nie robimy NIC, dopóki nie osiągnie on zakładanego przez nas targetu, czyli w tym przypadku 100%

Kup tanio i nie sprzedawaj wcześniej niż przy wzroście kursu o 200%

Długi long: jak wyżej, tylko trzymamy naszą inwestycję, czyli kupioną kryptowalutę na zysk min 200% i dopiero wtedy realizujemy sprzedaż.

Biorąc pod uwagę własną cierpliwość i emocje warto tutaj dobrze przemyśleć, którą ze strategii chcemy wybrać, i możliwie się jej trzymać. I pamiętać, że żadna z wybranych opcji nie gwarantuje zysku, zysk w każdej inwestycji jest potencjalny i nikt nie da Ci na niego gwarancji.

Kopanie kryptowalut na koniec 2018

Ostatnie miesiace ubiegłego już roku 2018 była niestety (bo inaczej tego ująć się nie da) bardzo ciężkim finansowo okresem dla wielu górników kryptowalut (tak nazywamy osoby, które zajmują się kopaniem), dla których podstawowym źródłem dochodu stało się w zeszłym roku właśnie kopanie. Gdzie szukać przyczyn takiego pogorszenia się sytuacji na rynkach krypto? Daleko szukac nie trzeba… powodami były i są trwające nadal spadki cen kryptowalut, które w momencie sprzedawania ich na pokrycie cen prądu za kopanie, dawały wiećej na minus niż na plus.

Spadki cen kryptowalut a rachunki za prąd

Wprawdzie sam prąd nie podrożał w roku 2018 (i wszystko wskazuje na to, że nie podrożeje jeszcze w 2019), to jednakże gdy ceny sprzedaży wykopanych kryptowalut spadły to okazało się że górników, szczególnie tych małych, domowych, o wyjatkowo skromnym zapleczu finansowym, najzwyczajniej w świecie nie było stać na to by płacić za prąd, ponieważ byliby zmuszeni do tego, by sprzedać na rynku spadków praktycznie wszystko to, co udało im się w danym miesiacu wykopać, a nawet dokładać do tego, co z gruntu rzeczy jest po prostu nieopłacalne. W lepszej sytuacji byli górnicy, którzy już wcześniej odkładali na czarną godzinę i mieli zaplecze pieniedzy na to, by przetrzymać spadki i dopłacać za prąd z własnej kieszeni.

O co chodzi z tym prądem skoro nie podrożał?

W tym krótkim przykładzie wyjaśnimy Wam jak to działa.
Przypuśćmy, czysto teoretycznie, że nasz górnik kryptowalutowy kopie sobie w domu, na jednej czy dwóch własnych koparkach, np drugą co do kapitalizacji kryptowalutę, czyli Ethereum. Ethereum w poczatkach roku 2018 kosztowało na rynki nawet ponad kilkaset dolarów, co sprawiało, że sprzedajć 1 ETH otrzymywaliśmy np 600$ .
Idąc dalej tym tokiem, jeżeli rachunek za prąd taki górnik miał np na 1000 zł, to sprzedał wówczas pewną niewielką część swojego „urobku”, czyli wykopanego Ethereum i już z tej sprzedazy miał zapewnione właściwe środki na pokrycie takich swoich zobowiązań za prąd, a reszta stanowiła dla niego zysk.

Ale niestety rynek bywa kapryśny i nie da się przewidzieć czy ceny kryptowalut pójdą w górę, czy w dół, i stało się tak, że poszły w dół. Koniunktura mocno się zmieniła. W ostatnich miesiąch 2018 krypto ETH kosztował 90-150$, zatem górnik musiał sprzedać więcej tego, co wykopał, żeby starczyło na prąd. I to znacznie wiecej! .
Skutki? Okazało się, że kopanie kryptowaluty nie wyszło mu n aplus, a jeszcze nierzadko musiał dopłacić, bo sprzedanych eth nie wystarczyło na rachunki za prąd.

Ryzyko kopania kryptowalut

Musimy wiedzieć, że ryzyko kopania kryptowalut w założeniu, że zerkamy na nie przez pryzmat chwili obecnej, czyli TU I TERAZ, a nie przez długofalową perspektywę jaką mogą one nam dać w nieokreślonej w przyszłości, jest więc bardzo wysokie. Nikt, żaden ekspert, trader ani ekonomista nie jest w stanie przewidzieć jak zachowają się rynki i jak wpłynie na cenę wydarzenie w polityce, fake news itd, ani też czy na pewno kryptowaluty odbiją.

Kopanie kryptowalut na kontraktach (cloudmining)

Kopanie kryptowalut na kontraktach to opcja dla tych, którzy są stosunkowo wygodni i którzy mają niewielką wiedzę w dziedzinie sprzętu, oprogramowania, urządzeń do kopania itd. Tą opcję zarabiania na kryptowalutach wybierają też często Ci, którzy zwyczajnie nie mają czasu na uczenie się branży kopania sprzętowego i chcieliby krótko mówiąc „kupić” i żeby dalej wszystko robiło się samo. Oczywiście jest to duże uproszczenie tłumaczeniowe, ale mniej więcej tak to własnie wygląda.

Kopanie kryptowalut na kontraktach sprawia że:

Nie musisz znać się na kartach graficznych, sprzęcie do kopania, oprogramowaniu itd
Nie musisz płacić dodatkowych rachunków za prąd, bo nie masz fuzycznej koparki
Nie musisz w zasadzie robić nic, poza kupieniem kontraktu i odbieraniem swoich zysków z kopania
Nie interesują Cię awarie sprzętu, oprogramowania, przepięcia, brak prądu w czasie burzy itd itp
Nie musisz od razu kupować całej koparki za kilkanaście tysiecy złotych

Jednocześnie kopanie kryptowalut na kontraktach wymusza niejako zaufanie przez Ciebie firmie trzeciej, w której taki kontrakt kupujesz. Musisz wybrać firmę, do której będziesz miał na tyle zaufania, że ona nie zniknie, że Cię nie oszuka, że faktycznie zrealizuje to, co założyła itd.
Aktualnie na rynku jest wiele firm, w których można kopać kryptowaluty na kontraktach, ale to od Ciebie zależe na którą się zdecydujesz, o ile ostatecznie zdecydujesz się właśnie na tą formę kopania.

Jedną z przykładowych firm sprzedających kontrakty na kopanie kryptowalut jest firma polskich właścicieli, o nazwie Independent Enterprise, tutaj możesz znaleźć o niej więcej informacji. Oczywiście nie jest to jedyny wybór, bo firm, jest wiele, i warto żebyś przed podjeciem decyzji poczytał o nich, posprawdzał profile facebookowe właścicieli, zorientował się w opiniach ludzi, którzy kopią kryptowaluty w danym miejscu i mogą podpowiedzieć Ci czy są zadowoleni, czy nie itd.

Standardowo musisz się liczyć z cenami od kilkudziesięciu do kilku tysiecy $ za kontrakt, w zależności od tego jak dużą moc obliczeniową do kopania będzie taki kontrakt posiadał. Im większa moc, tym większy będzie Twój potencjalny miesięczny urobek z wydobycia.
Urobek ten możesz sobie po prostu wypłacić, a następnie sprzedaz w kantorze za $, PLN czy inne tradycyjne waluty. Możesz też urobku nie sprzedawać, i trzymac sobie na lepszą okazję cenową, np wtedy gdy dana kryptowaluta będzie kosztowała więcej.

Najważniejsze: kopiac na kontraktach pamiętaj o cierpliwości, bo tutaj nic nie dzieje się szybko. To kkalsycznie opcja długoterminowego zarabiania na kryptowalutach.

Enterprise Ethereum Alliance oraz Hyperledger: będą pracować razem nad rozwojem blockchain

Jeśli branża skupiona wokół społeczeństwa kryptowalutowego i samej, zaawansowanej i coraz bardziej popularnej technologii blockchain, czekała na nowe newsy z tego rynku, to październikowa informacja o tym, że Hyperledger i Enterprise Ethereum Alliance , czyli w tym momencie 2 największe światowe organizacje promujące blockchaina i wszystko co wiąże się z ta technologią, zaczną współpracować ze sobą, by razem rozwijać blockchain, jego świadomość i dalszą adaptację na świecie, to ta wiadomość na pewno cieszy.

Być może nie jest tak elektryzująca jak kolejne doniesienia o tym, że któraś z kryptowalut wzrosła czy spadła o 50, 100 czy 1000%, ale dla osób, którym zależy na bardziej programistycznej, finansowej i świadomościowej częsci tego rynku, czyli na rozwoju samego blockchaina – na pewno będzie wyjątkowa.

Krótko o firmach:

Enterprise Ethereum Alliance zasłynęło w branży przede wszystkim z tego, że opracowało specyfikację, której punktem głównym, czy też jak kto woli – sercem, EVM. EVM to wirtualna maszyna Ethereum, będąca częścią skomplikowanego protokołu zarządzającego przeróżnymi i naprawdę trudnymi do ogarnięcia na kartce papieru (a moze wręcz niemożliwymi) rozliczeniami prowadzonymi na blockchain.
Odgrywa ona bardzo ważną rolę w tzw. mechanizmie konsensusu.

Z kolei Hyperledger od 2015 rokupracuje nad rozwojem i wdrożeniami w oparciu o coraz modniejszy dziś wśród programistów blockchain , a celem działania oragnizacji jest m.in wspieranie wspólnego rozwijania rozproszonych ksiąg rejestrowych.

I właśnie te dwie firmy łączą siły!

Czy Ethereum może pokonać dominację Bitcoina?

Czy Ethereum może pokonać dominację Bitcoina? To pytanie w środowisku kryptowalut budzi spore kontrowersje. Wierni użytkownicy wciąż rozrastającej się platformy Ethereum byliby tym faktem z pewnością zachwyceni, ale znacznie większa ilość osób korzystających przy płatnościach z Bitcoina od razu stara się obalić taką możliwość.

I choć obie sytuacje są czysto hipotetyczne i można by o nich debatować miesiacami, to pewne jest jedynie to, że całkiem niedawno agencja dostarczająca raporty i prognozy dotyczące instrumentów finansowych Weiss Ratings opublikowała opinię, w której twierdzi, ze do 2023 roku Ethereum przebije Bitcoina i stanie na miejscu numer 1 kryptowalutowego podium.

Czy tak będzie? Tego nie wie nikt.

Wielu obserwatorów technologii Blockchain, oraz samego rynku kryptowalutowego zauważa, że ETH służy dzisiaj niemal wyłącznie do dokonywania opłat transakcyjnych, i choć wiele firm korzysta z platformy Ethereum do tworzenia własnych tokenów, aplikacji itd, to nie wydaje im się, żeby popularność eth i jego użytkowalność mogła trafić aż do tak szerokiego grona jak dzisiaj Bitcoin, co jednocześnie wyklucza możliwość przebicia prawie 51% dominacji Bitcoina na rynku kryptowalut.

Ale czy jest to niemożliwe? Otóż nie jest.

I na dzisiaj nikt nie jest w stanie z całkowitą pewnością przedstawić prognozy, która będzie odpowiadała faktycznej krypto sytuacji za kilka lat.
Można się raczej skłaniać do opinii, że to mrzonki, ale…

Ale zawsze pozostaje „ale”.
😉

Legenda CryptoKitties, czyli szalone koty na Ethereum

Warto wiedzieć, słowem wstępu do tego artykułu, że blockchain Ethereum jest dzisiaj bardzo chętnie wykorzystywany przez światowej klasy firmy i organizacje do tworzenia różnych gier i zdecentralizowanych, dostepnych łatwo dla każdego aplikacji. Platforma Ethereum stworzona jest wręcz do takich rozwiązań i wraz z upływem czasu i wzrostem jej popularności, zyskuje sobie ona również coraz większe grono fanów, którzy chcą tworzyć na niej gry, bo widzą w tym potencjał i naprawdę duże pieniądze.

Jeśli poszukasz nieci w wyszukiwarce, to znajdziesz tam naprawdę dużo gier, które już teraz działają na blockchainie ETH, oraz zapowiedzi renomowanych firm branży gier, które już od dłuzszego czasu pracują na wdrożeniem u siebie tej opcji. One również chcą budowac gry na blockchainie ETH.

Powód jest prosty: wysoka użyteczność blockchaina Ethereum, porządna funkcjonalność, a do tego prostota wdrożenia, która dla dobrego programisty nie nastręcza dodatkowych trudności. No i zyski. Potencjał branży kryptowalut.

Legenda CryptoKitties, czyli szalone koty na Ethereum

CryptoKitties to w zasadzie prosta gra, daje użytkownikom możliwość hodowania sobie kotów wirtualnych, kupowania ich od siebie, wzajemnej sprzedaży itd. Jest w funkcjonalności nieco podobna do pokemonów, w które grali jeszcze nasi rodzice, ale jak widac czas zatacza koło i pewne rzeczy wracają, nawet jeśli w bardziej zwirtualizowanej i nowoczesnej formie.

Te śmieszne koty z dość wyłupiastymi oczami, mozna wręcz śmiało powiedzieć, że brzydkie i nie mające w sobie jakiejś większej artystycznej mocy twórczej, były w szczytowym momencie kupowane przez ludzi na potęgę, co dosłownie zadziwiło całą branżą i dało jej powody do mocnych przemyśleń.

Za ile sprzedawały się CryptoKitties?

Różnie. Kilka centów, potem kilka dolarów, potem… kilka tysięcy dolarów, co doprowadzało stojących z boku obserwatorów, do autentycznego zgryzu niezrozumienia. Jak np można było wydać 50 ETH, czyli wtedy około 23 000 dolarów na jednego , marnego, brzydkiego krypto kota?
Tego chyba nie zrozumie nikt poza fanem tej gry.
Albo fanami gier, którzy potrafią na skókę do nowej broni w innej grze wydać podobą kwotę…

Cóż, dla zwykłego zjadacza chleba, są to rzeczy niepojęte.

Gra CryptoKitties została już owiana legenda, między innymi właśnie z racji na ceny kotów, które przyprawiały o migotanie serca tysiące osób również korzystających z blockchaina Ethereum, ale zupełnie nie do grania w gierkę…

Tysiące tych handlujących na co dzień kryptowalutami jak Ethereum czy Ethereum Classic, stanęło bowiem przed sytuacją, w której to nie mogli szybko o i bezproblemowo wykonywać codziennych transakcji, ponieważ krypto koty zapchały sieć, i sprawiły że na zatwierdzenie przelewu czekało w kolejce po 10-12 tysięcy transakcji, które zwykle wysyłane były w kilka minut, a tu obciążenie sieci zupełnie wykluczyło takie tempo.

Traderzy, przyzwyczajeni do ekspresowych przelewów ETH, byli w prawdziwym szoku gdy nagle, okazało się, ze przez szaleństwo popularności na CryptoKitties, ich przelewy w ethereum idą nawet kilka dni i blokują im tym samym możliwość grania na giełdach tak, jak to robili dotąd.
Nie ma łatwo 😉

Jak wirtualne koty zapchały sieć Ethereum?

W banalnie prosty sposób : w ramach kotowatej gry opartej na blockchainie Ethereum, jej użytkownicy/ gracze wykonywali tysiące transakcji w krótkim czasie, więc sieć niemalże nie wytrzymała tak dużego obciążenia, i wymagała o wiele więcej czasu do przelania coinów, niż zwykle.

Wady kopania na własnej koparce. Proof of Work

Artykuł o samych zaletach kopania różnych kryptowalut na swojej własnej, trzymane w domu koparce, za pomoca tzw. metody Prrof of Work, znajdziesz już w innej czesci tej strony, pisaliśmy o nich osobno, żebyś mógł dokładnie poznać wszystkie zalety. Tymczasem dzisiaj chcielibyśmy zaprezentować Ci niezwykle ważne wady tej metody, oraz rzeczy, z których powinieneś sobie zdawać sprawę od razu na początku, i o których większość sprzedawców koparek zwykle nie mówi swoim klientom, bo 3 razy mocniej przemyśleliby swoją decyzję.

Wady Proof of Work we własnym domu

Przede wszystkim zacznijmy od tego, że kupno koparki do kryptowalut to całkiem konkretny koszt jak na domowy budżet laika/
Trzeba się tu liczyć z ceną od ok ośmiu, do nawet kilkunastu tysięcy złotych, bo sprzęt nie jest tani, a ceny mogą się jeszcze mocniej wahać w sytuacji gdy ceny samych kryptowalut mocno rosną, a coraz więcej osób chce wtedy dołączyć się do trendu i kupić koparkę.
Warto też pamiętać o tym, że każdego miesiąca będziesz zobligowany do płacenia całkiem sporych jak na Twoje dotychczasowe – rachunków za prąd.

Domowe koparki do kryptowalut potrafią podnieść rachunek za prąd już o kilkaset złotych przy tylko 1 posiadanej koparce, a jesli masz ich więcej, to rachunki za prąd będą większe. I niekoniecznie uda Ci się wykopać tyle krypto, że pokryć je za kwotę uzyskaną z ich sprzedaży.

Pamiętaj: zanim zwróci Ci się koszt kupionej do domu koparki, to jeszcze będzie trzeba do tego doliczyć koszt prądu, za który zapłącisz co miesiąc, zeby wiedzieć w którym momencie zaczniesz już kopać na czysto, bez dokładania do interesu.

Mniej więcej kopanie z dokładaniem do tej przygody może potrwać nawet kilkanaście miesięcy!

W tym czasie jeszcze poza tym będziesz musiał pomyśleć o kupnie nowej koparki, bo sprzęt się zużywa, ma jakąś konkretną datę ważności i gwaranacji i moze być tak, że jeden sprzęt trzeba będzie wymieniac na drugi, a to znów pociąga za sobą koszty.

Serwis i naprawa sprzetu to kolejna wada, jeśli można to tak ująć, która będzie należała do Twoich zadań.

Niestety osoby, które zaczynają kopać w domu i zostają potocznie mówiąc kryptowalutowymi górnikami, muszą bezwzglednie pamiętać o tym, że jeśli sprzęt czyli koparka, karty graficzne, czy perfyferia wymagane do złożenia koparki ulegną uszkodzeniu np w skutek awarii, przepięć, zalania sprzętu przez dziecko kaszką manną… itd, to wtedy będzie trzeba go na swój koszt naprawić.

Tanio wyjdzie jeśli sami znamy się na tej górze kabelków, oprogramowaniu itd, ale jeśli tak nie jest, to za serwis będzie trzeba zapłacić extra do tego celu wzywanemu fachowcowi, a tak się składa, że takich wcale nie ma w Polsce wielu i trzeba się nieźl enatrudzić, żeby i znaleźć właściwą osobą i wbić się w jej kalendarz i jeszcze oczywiście odpowiednio za to zapłacić.

Generowanie wysokiego ciepła w mieszkaniu

Tak, Koparki generują bardzo wysokie temperatury, o których trzeba wiedzieć, że krążą już niemal legendy. Do prawidłowej pracy koparki wymagane jest odpowiednie jej chłodzenie w całym pomieszczeniu w którym koparkę wstawiamy, oraz naturalnie wentylacja.
To również są rzeczy, które koparce musi na własny koszt zapewnić domowy górnik.
Jak wiec widzisz, ze zwykłego „kupię sobie koparkę” nazbierało się już trochę dodatkowych rzeczy, które pociągną za sobą niezbędne, dodatkowe koszta.

Mocny hałas i denerwujący szum

Tak jak wyżej: pracująca 24 godziny na dobę koparka jest niestety maszyną, więc szumi, buczy i hałasuje, więc albo trzeba się będzie do tego przyzwyczaić, co nie musi być proste, albo trzymać ją w innym miejscu niż to w którym np śpimy.

Zanim więc podejmiesz decyzję o kupieniu sobie własnej, wymarzonej koparki, zastanów się nad tym 5 razy, rozważ uwaznie plusy i minusy posiadania teog sprzętu w domu, i dopiero po analizie swoich możliwości finansowych, zdecyduje czy na pewno w to wchodzisz.

Kryptowaluty – przyszłość czy mrzonka?

Co czeka rynek kryptowalut za miesiąc, dwa, pół roku czy za 10 lat? Czy to faktycznie przyszłość ludzkości jeśli chodzi o szybkie płatności i rozliczenia między sobą, czy może mrzonka fantastów, którym wydaje się, że trafili na żyłę złota?

Cóż, jeśli liczysz na jednoznaczną odpowiedź to niestety musimy Cię rozczarować, bo taka odpowiedź nie istnieje. 10 lat temu nikt nie dawał większych szans ani Bitcoinowi, ani innych kryptowalutom, które pojawiły się po nim, a dziś cena BTC to kilka tysięcy dolarów za sztukę a popularność sięga już najdalszych zakątków świata.

Szansę na świetlaną przyszłość daje sama technologia, na której oparte sa kryptowaluty, czyli tzw. blockchain – uniwersalna, niesamowita księga rozrachunkowa, jakiej dotąd świat nie widział. I jest więcej niż możliwe, że wkrótce wszyscy będą się nią posługiwać.
Ale… nie ma żadnej pewności że tak będzie.

Wciąż, mimo ogromnego zainteresowania informatyków, programistów i instytucji płatniczych samą technologią blockchain, większość osób wokół nas nie ma bladego pojęcia o tym, co to w ogóle są kryptowaluty. Żyją w „normalnym”, innym świecie , w którym kryptowaluty nie istnieją, nie ma ich nawet w ogólnym temacie zainteresowań. I to jest z jednej strony ogromne pole do popisu dla blockchainowych edukatorów, a z drugiej jest to świat, w którym „nasza” wizja kryptowalut, finansów i świata wydaje się być szalona i niepotrzebna.

Nie wiemy, czy kryptowaluty to przyszłość, czy mrzonka ale na pewno wkrótce się o tym przekonamy. To zweryfikuje wyłącznie przyszłość, której wszyscy jesteśmy ciekawi.

Zalety Proof of Work czyli dlaczego warto kopać na własnej koparce?

Głównym tematem tego artykułu będą najważniejsze Zalety Proof of Work czyli próba pokazania Ci argumentów, które odpowiadają na pytanie: dlaczego warto kopać na własnej koparce? Dlaczego to własny, posiadany w domu sprzęt daje Ci najwięcej niezależności, swobody działania i jednocześnie nieograniczonego dostępu do własnych środków i własnego urobku, bez proszenia się o cokolwiek osób trzecich?

Przesledźmy zalety Proof of Work na własnej koparce, w punktach:
Krok po kroku.

Mamy nadzieję, że te prosto wymienione zalety pozwolą Ci na szereg przemyśleń co do tego czy chcesz mieć takie korzyści decydując się na własną koparkę do kryptowalut.

koparki

Pierwsza i bardzo ważna rzecz: Twój sprzęt, Twoje zasady, Twoja odpowiedzialność. Nie musisz polegać na nikim innym, – to Ty o wszystkim decydujesz.

Druga rzecz: to, co codziennie wykopie Twoja koparka, jest Twoje i nie musisz się tym z nikim dzielić. To co wykopie miesięcznie – masz 100% dla siebie.

Rzecz trzecia: to Ty sam kupujesz sprzęt, wybierasz na rynku cenę, decydujesz czy stawiasz na nowe, czy na używane, wykładasz swoje pieniądze i dalej za cały sprzet, jego odpowiednie utrzymanie i serwis jesteś odpowiedzialny. Jeśli czego nie wiesz, wzywasz fachowców, ale nikt w żaden sposób nie może Ci mówić co możesz robić ze sprzętem, a czego Ci nie wolno. Tutaj zasady są Twoje.

Rzecz kolejna : masz całkowicie nielimitowany i ograniczony tylko do własnych potrzeb dostęp do całości tego, co na danej koparce do kryptowalut wykopiesz. Wypłaty robisz kiedy chcesz.

Na giełdzie sprzedajesz kiedy chcesz. Masz swobodny dostęp do zarządzania kapitałem wykopanym i nie jest on w żaden sposób ograniczany, czyli jeśli np jesteś w silnej potrzebie finansowej, to nie musisz czekać na zadne terminy wypłat, minima itd – po prostu wypłacasz i sprzedajesz to, co się na Twoim sprzęcie wykopało. Bez gadania.

Możesz sobie swobodnie przełączać kopanie z jednej kryptowaluty na inną, oczywiście zakładając, że się na tym znasz.

Sam zarzadzasz własnymi pieniędzmi i nie scedowujesz tego na osoby trzecie.

Najczęściej powyższe argumenty skutecznie przemawiają do większości osób, które chcą dopiero zacząć kopanie kryptowalut i szukają opinii w tym temacie, ale niestety po zaletach, trzeba się też zapoznać z wadami, ponieważ mogą one skutecznie ostudzić emocje 😉

O wadach własnej koparki porozmawiamy w kolejnym artykule.

Czy Vitalik Buterin rzuci ETH i zacznie pracę w google?

Czy taki niesamowity transfer jest w ogóle możliwy?

Vitalik Buterin pracownikiem giganta Google?

Czy to jest w ogóle prawdopodobne, że programistyczny geniusz, znany chyba na całym świecie, a przynajmniej w branży kryptowalut – twórca drugiej pod względem kapitalizacji i rozpoznawalności kryptowaluty na świecie, czyli Ethereum, przenosi się do pracy do giganta google?

Czy byłby zainteresowany stanowiskie stażysty, jeśli sam posiada dziś majątek na 1,5 miliarda złotych, a to jes tok 400 mln dolarów? Cóż teoria teorią, gdybanie gdybaniem, ale faktem jest że o takiej propozycji od google poinformował swoją krypto społeczność sam Vitalik Buterin.

W połowie sierpnia 2018 na jego Twitterze pojawiła się informacja, że dostał z kadr google propozycję pracy.

Ba, w odpowiedzi na nią stworzył na twitterze ankietę, w której pytał społeczność skupioną wokół niego i Ethereum , czy powinien oferte przyjąć, czy też nadal działać nad rozwojem Ethereum?

Jak możemy się domyślać sama ankieta kierująca pytanie do społeczności, w przeciwieństwie do faktycznie złożonej propozycji z google była zapewne żartem, aczkolwiek dobrze jest wiedzieć, ze Vitalikiem, jako potencjalnym pracownikiem interesują się już największe firmy na świecie.

Jak wypadła ankieta na Twitterze Buterina?

Na plus, czyli większość głosujących chciała by pozostał przy tworzeniu i rozwijaniu platformy Ethereum, chociaż znalazło się i wiele osób, które życzyło mu powodzenia w pracy w google:)

Sam Vitalik Buterin ogłosił, że pracy zmieniać nie zamierza 🙂